W szponach mrozu

W szponach mrozu - Richelle Mead „W szponach mrozu” to druga część „Akademii Wampirów” tak samo rewelacyjna i zapierająca dech w piersiach jak poprzednia. Ciągła akcja nie pozwala Czytelnikowi na nudę. Richelle Mead piszę w prosty sposób, ale jakże zaskakujący. Uśmiercenie drugoplanowego bohatera, jakże ważnego dla głównej bohaterki pokazuje, że pisarka nie boi się zrobić niczego. Wiadomo już, że nie skończy się wszystko miło i przyjemnie z wszystkimi bohaterami po boku, że autorka nie tylko zabija złe i czarne postaci, ale także i te działające po stronie dobra. Tym sposobem robi powieść bardziej realistyczną. Choć wampiry, strzygi, damipry i magia nie należą do naszego świata, to sytuacje i uczucia owszem takie jak np. bezgraniczna miłość Rose i Dymitra, która nie może rozwijać z powodu tego kim są i kim chcą być. Muszą w przyszłości oddać się służbie księżniczki Wasyli ostatniiej spadkobierczyni rodu Dragomirów, która ma niezwykłą moc. Do pewnego dnia myślała, że nie wybrała jeszcze specjalizacji w danym żywiole ognia, wody, ziemi lub powietrza. Ale okazuję się, że jednak specjalizuje się w potężniejszym żywiole – żywiole ducha. Potrafi wskrzeszać umarłych i uzdrawiać ludzi, zwierzęta i rośliny. Jednak więź, która łączy ją i Rose działa w jedną stronę. Lecz okazuje się, że może wnikać również do snów czego dowiedziała się od Adriana Iwaszkowowa, który jak się okazuje specjalizuję się w tym samym żywiole. Książka jest nie do przebicia. Już się nie mogę doczekać kiedy sięgnie po kolejne części. Polecam wszystkim! Nawet tym, którzy nie lubią książek o Wampirach. Kto wie? Może dzięki tej serii się do nich w jakimś stopniu przekonacie? ;) Warto spróbować. :)