Wybrani

Wybrani - C.J. Daugherty „Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?” Kolejna książka, o której jest niezwykle głośno ostatnimi czasy. Od razu w mojej pamięci pojawia się obraz trylogii „Igrzysk śmierci” Suzanne Collins, która zyskała największy rozgłos dzięki ekranizacji. Przeczytałam, przekonałam się, pokochałam. Czy tak samo było także z pierwszą częścią trylogii „Akademii Cimmeria”? Czy wywarła na mnie tak dobre wrażenie jak ostatnio na większości czytelników? „Szczerość może być dobra. […] Ale może też krzywdzić.” [s.200] Alle Sheridan nie ma w życiu łatwo. Z początku wspaniała, kochająca się rodzina po zaginięciu jej ukochanego brata zmieniła się nie do poznania. Allie nie mogąc sobie z tym wszystkim poradzić, co chwile pakuje się w kłopoty. Wydalenie ze szkoły i dwa aresztowania w roku przelały czarę goryczy. Zdesperowani rodzice postanawiają wysłać ją do elitarnej szkoły z internatem, o której nigdy nie słyszała. Akademia Cimmeria jednak nie jest, jaką zwyczajną elitarną szkoła, gdzie uczą się tylko bogate dzieciaki wpływowych rodziców. Zamordowanie jednej z uczennic, uświadamia Allie jedno. Ten budynek skrywa wiele tajemnic, a ona ma zamiar je odkryć. Kto jej w tym pomoże? Przystojny i pociągający Sylvian czy może outsider Carter? Czy Allie odkryje sekret Akademii? I jaką tajemnice kryje historia jej rodziny? Kim tak naprawdę jest? I komu zaufa? „Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają.” [s.233] C.J. Daugherty miała 22 lata, gdy po raz pierwszy zobaczyła martwe ciało. Pracowała wtedy, jako reporter kryminalny. Nigdy nie przestała fascynować jej natura przestępców. Powieść „Wybrani”, która jest pierwszą częścią trylogii jest właśnie jej efektem. „Wybrani” są podobno skazani na sukces, na który zna przepis brytyjska redaktorka, która odkryła również autorkę jedną z najsłynniejszych sag o wampirach, jaką jest Stephenie Meyer. Czy to oznacza, że „Night School” (ang. Nocna Szkoła, oryginalny, angielski tytuł książki) odniesie równie dobry sukces? „Początek zawsze jest trudny.” [s.26] Od razu odpowiem na to pytanie. Uważam, że odniesie ona sukces, jak już go nie odniosła i cały czas nie odnosi patrząc na to, jakie dostaje oceny. Jak można przeczytać na obwolucie książki, prawa do wydania „Wybranych” zostały sprzedane już do osiemnastu krajów, co mówi chyba samo za siebie. Jak widać brytyjska redaktorka ma nosa do świetnych sag. Jestem ciekawa, co jeszcze odkryje. „Nie bój mówić się prawdy.” [s.63] Zagadki, morderstwo, martwe ciało, dziwna szkoła, tajemnice, kłamstwa i barwni bohaterowie. To wszystko mają w sobie „Wybrani”. To kolejny thriller dla młodzieży, który wywarł na mnie tak dobre wrażenie. Wszyscy są tacy, jacy być powinni, co świadczy tylko o tym, że autorka świetnie ich wykreowała. A co jest w tym wszystkim najlepsze?! Że nie ma żadnych postaci nadprzyrodzonych! Jeśli szukacie w Akademii Cimmeria wampirów, czarownic, wilkołaków czy jeszcze jakiś innych stworzeń nie z tego świata, to od razu was ostrzegam, że tutaj z pewnością ich nie znajdziecie. „- Nikt mnie nie rozumie – westchnęła. – Nawet ty. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, ale nie mogę powiedzieć ci prawdy. To takie przygnębiające”. [s.268] Jejku, jak ja bym chciała chodzić do takiej szkoły. Może zmieniłabym w niej tylko ten dostęp do technologii XXI wieku, ale wszystko inne bym zostawiła. Nie wiem tylko, czy poradziłabym sobie psychicznie z tymi wszystkimi tajemnicami i dziwnymi zdarzeniami, ale cała szkoła, uczniowie, atmosfera naprawdę mi się podobała. Dyrektorka, która nie ma wszystkich gdzieś i wychodzi tylko na obchód szkoły. Tak naprawdę ona żyje tą szkołą, uczniami, rozmawia z nimi, pomaga, zachowuje się jak przyjaciółka, trochę starsza ciocia. Cała społeczność tworzy wielką rodzinę. I co najważniejsze, jak ja bym chciała być na miejscu Allie i poznać takiego Sylviana i Cartera. O boziu, czemu takich chłopaków poznaję tylko w książkach? Idealnych ze swoimi wadami i zaletami. Przystojnych, pociągających, tajemniczych… „Po prostu… uważaj na siebie, Allie. Tutaj nie wszystko jest takie, jak się wydaje.” [s.98] Przeczytać książkę i nie wiedzieć, co ze sobą począć… Możecie wierzyć lub nie, ale tak się właśnie czułam. Właśnie takie emocje targają mną po zakończeniu „Wybranych” C.J. Daugherty. Nie wiem, jak autorka mogła zakończyć swoją książkę w tym właśnie momencie! Widząc podziękowania po skończeniu ostatniego rozdziału nie mogłam uwierzyć w to, że muszę teraz czekać kolejne kilka miesięcy, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej. Pani Daugherty, nawet nie wie pani, co ze mną zrobiła! Jestem ciekawa, co też autorka wymyśliła w kolejnych tomach. I naprawdę nie patrzcie na to, że „Wybranych” odkryła ta sama osoba, która odkryła również „Zmierzch”, bo mogę się spodziewać, że niektórzy właśnie po tym skreślą tę pozycję. „Wybrani” są zupełnie inni od sagi Stephenie Meyer, a trzeba pamiętać, ze Stephenie nie jest taka straszna, jak o niej piszą, patrząc na jej świetnego „Intruza”. Dajcie im szansę, nie patrząc na nią, ale patrząc na samą książkę i autorkę. Autorkę, która swoim debiutem pozytywnie mnie zaskoczyła i życzę jej, aby każda kolejna książka była równie dobra, a nawet lepsza od pierwszego tomu jej trylogii. ______ http://szeptksiazek.blogspot.com/